Strony

22 gru 2017

parkrun Gary

Widzieliście już ten filmik? Przypomniałem sobie o nim kilka dni temu i udostępniłem na stronie parkrun Warszawa-Ursynów i w kilku grupach, ale mimo relatywnie sporych zasięgów ku mojemu zaskoczeniu nie spotkał się z dużym zainteresowaniem. Polecam jak ktoś jeszcze nie widział.
Oczywiście parkrun zaczął się od grupki „ścigaczy” i dopiero z biegiem czasu z lokalnego wyścigu przekształcił w globalne zjawisko społeczne. Nikt tu nie wyrzeka się tych początków i ta „wyścigowa nomenklatura” nadal widoczna jest m.in. na stronie z wynikami. Zamiast uczestnikówzawodnicy itd. Nowa strona jest w przygotowaniu i niedługo ma tam się trochę pozmieniać.
Zdecydowanie idea dojrzała, dla wielu stała się wręcz stylem życia, znalazła swoją niszę i ważną rolę na świecie — w jak najprostszy sposób czynić ludzi szczęśliwszymi. Myślę, że ciągle jeszcze nie do końca rozumianą, ale rozmowy z poznanymi na parkrun Brytyjczykami nie pozostawiają wątpliwości że nie jest to tylko nasza lokalna domena.
Co jakiś czas widzę mistrzów podwórek”, którzy drwią z rekreacyjnych biegaczy, że biegają dla koszulek”, zbierają korony”, pozują do zdjęć czy po prostu cieszą się bieganiem. W drugą stronę też różnie bywa, bo rekreacyjny biegacz często nie rozumie treningowego wysiłku i wyrzeczeń. Nie lubię generalizować, bo zestawienie tych dwóch skrajnych postaw to duże uproszczenie ale nie chcę też lukrować rzeczywistości, spotykam się z przeróżnymi spojrzeniami. parkrun jest dla wszystkich i jakkolwiek patetycznie by to nie brzmiało: celebrujemy różnorodność.
Historia parkrun jest powtarzana i odmieniana przez wszystkie możliwe przypadki przy różnych okazjach i nie ma co się tutaj nad tym rozwodzić. Większość parkrunowych tradycji zaczęła się oddolnie (np. koszulki), żeby później zostać przyjętymi do zatwierdzonego przez centralę kanonu.
Przedstawiona historia tytułowego Gary'ego nie jest wyjątkowa i podobnych opowieści są setki, jeśli nie tysiące. Ale właśnie ten potencjał do zmiany ludzkich losów i przyzwyczajeń stanowi o sile i magii parkrun. Napisałem kiedyś prywatną wiadomość do Paula Sintona-Hewitta (założyciela parkrun) z podziękowaniem i własną historią z parkrun. Odpisał, że właśnie dosłownie przed chwilą dostał podobną wiadomość od gościa z Kanady :) Świat jest mały i wspaniały, a każdy z nas walczy z jakimiś własnymi demonami.
Nie czuję się gotowy, żeby publicznie dzielić się moją historią ale bardzo gorąco polecam wywiad z Paulem:  
Nie można jednak skupiać się na jednym aspekcie parkrun z pominięciem innych. Wszystko jest ze sobą powiązane. Tak więc bardzo nie lubię, kiedy ktoś mówi, że parkrun nie odbywałby się bez wolontariuszy, ponieważ na tej samej zasadzie można powiedzieć, że parkrun nie odbywałby się bez biegaczy.
Od prawie 3 już lat (wraz z Basią Muzyką) jestem koordynatorem parkrun Ursynów i jestem dumny, że razem tworzymy coś pięknego.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz