Strony

18 mar 2017

Boston 2017 - podsumowanie przygotowań




Przygotowania do maratonu w Bostonie powoli mają się ku końcowi. Tydzień temu na 13. Maniackiej Dziesiątce zaliczyłem pierwszy „ostry start” w tym sezonie, z nową „życiówką” - 34:34. W momencie pisania tego podsumowania został równo miesiąc do biegu i tylko jeden sprawdzian, na 12. Półmaratonie Warszawskim. 

Jak wyglądały te przygotowania?

Podobnie jak w ubiegłym roku przed OWM 2016 formę budowałem startami. Przeważnie w sobotę biegałem zawody, a w niedzielę żwawe długie rozbieganie albo BNP. Zaliczyłem cztery biegi w ramach Zimowych Biegach Górskich w Falenicy. Pierwszy bieg w ramach GP Kabat i debiut w Biegu Chomiczówki. Tak jak w ubiegłym roku pojechałem też na obóz do Szklarskiej Poręby z Wojtkiem i Team Kopeć.

listopad-grudzień 2016 (
roztrenowanie)

Góry Świętokrzyskie

Po maratonie w Nowym Jorku pięć tygodni odpoczywałem od treningów. Nie było to jednak zupełne lenistwo. Truchtałem ok. 20-30 km tygodniowo i co tydzień brałem udział w parkrun. Zaliczyłem m.in. pierwszy parkrun w Anglii, pierwszy bieg w towarzystwie pieska i pierwszy biegowy wypad w góry Świętokrzyskie.

Milton Keynes parkrun
Milton Keynes parkrun, jest to jedna z większych i starszych lokalizacji (funkcjonuje od 2010 roku i startuje tam co tydzień ok. 500 osób). W zeszłym roku w Milton Keynes otwarto też jeszcze jedną lokalizację Linford Wood parkrun. Bardzo fajne doświadczenie i ciekawa trasa w zadbanym parku z widokiem na jezioro i z kilkoma podbiegami układającymi się w zygzak, o którym zagadnięci uczestnicy mówili z grymasem zmęczenia na twarzy. Bardzo miło nas tam przyjęto i doświadczyliśmy dodatkowych względów :)

Na zakończenie roztrenowania pobiegłem w Toruniu na 10 km. Uzyskując zadowalające jak na te kilka tygodni „laby
” 36 minut.


10 km w Toruniu
styczeń
Jedna z weekendowych wizyt w Falenicy


Pierwszy dzień Nowego Roku przywitałem w rodzinnej Ostródzie, długim rozbieganiem po lesie, w którym bywam już bez mała od trzydziestu lat. Później co tydzień w weekend biegałem treningowo jakieś zawody. W styczniu były to kolejno:



2017-01-07 39:03 XIV Zimowe Biegi Górskie Falenica - Runda 1 
2017-01-15 55:55 XXXIV Bieg Chomiczówki 
2017-01-21 39:03 XIV Zimowe Biegi Górskie Falenica - Runda 2
2017-01-28 37:58 XIV Zimowe Biegi Górskie Falenica - Runda 3 


Biegi w Falenicy w tym roku były naprawdę zimowe”, bo albo panował siarczysty mróz, trasę spowił twardy lód albo gruba warstwa świeżego śniegu. Te kilka biegów to spora dawka siły biegowej. 15 km w Biegu Chomiczówki jako start były dla mnie zupełnie nieudane. Zacząłem jakbym był w zupełnie innym momencie przygotowań niż byłem, niemniej średniej 3:43 w tym momencie na samotnym treningu też bym nie uzyskał. Co tydzień były też treningi podbiegów albo zbiegów. Kilometraż nie był duży, bo jednak zawody nawet treningowe” mocno eksploatują. 

luty





W lutym były już tylko dwa starty, oba przełajowe. Wzrósł więc też kilometraż na treningach. Po wynikach widać, że byłem tymi regularnymi startami i długą zimą już trochę zmęczony. Rok wcześniej oba biegi pobiegłem o te kilka-kilkanaście sekund szybciej. Z tym że o tej samej porze nie było wtedy już śniegu.

2017-02-04 36:29 Grand Prix Warszawy - Bieg 1
2017-02-11 38:33 XIV Zimowe Biegi Górskie Falenica - Runda 4

marzec




Nowy miesiąc przywitałem będąc na obozie w Szklarskiej Porębie. W tym roku wyszło mi w ciągu tych 9 dni obozu o 20 km więcej niż rok wcześniej i treningi były zdecydowanie mocniejsze. Było bieganie na Reglach, na Zakręcie Śmierci, do starej kopalni, były ćwiczenia z piłkami lekarskimi itd. Podobnie jak poprzednio pierwsze 3-4 dni było mi dosyć ciężko się zaaklimatyzować, ale to przeszło i biegało mi się tam bardzo dobrze. Spora część grupy wróciła z przeziębieniem, które trzymało mnie jeszcze kolejny tydzień. Na szczęście obyło się bez antybiotyków, mocnej gorączki i infekcja nie zeszła poniżej linii szyi.




Lekko osłabiony stanąłem na starcie 13. Maniackiej Dziesiątki. Z powodu osłabienia planowałem pierwsze 3 kilometry pobiec po 3:30 i zobaczyć jak organizm na to zareaguje. Wyszło trochę szybciej i ku mojemu zaskoczeniu biegło mi się dosyć luźno. Trzymałem się grupy z Moniką Stefanowicz i pierwszą piątkę minęliśmy w 17:16. Na 8 km minimalnie zerwałem tempo, próbując oderwać się od grupy, ale szybko ta próba została zweryfikowana. Druga piątka wyszła w 17:18. Poprawiając poprzedni wynik (sprzed roku) o 36 sekund. Wydaje mi się, że ta „życiówka” tak długo się nie utrzyma :)




Przed Maniacką odwiedziliśmy jeszcze mój piąty parkrun. Rozdałem 120 tokenów, ale chłopaki słusznie stwierdzili, że był to jeden z bardziej kameralnych biegów :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz