Strony

17 sie 2016

reaktywacja

11. PZU Półmaraton Warszawski

Po (bardzo) długiej przerwie zdecydowałem się wrócić do pisania o moim bieganiu. 


Przez ostatnie 3 lata zmieniło się w nim wiele. W drugim maratonie po asfalcie poprawiłem się od debiutu o prawie godzinę uzyskując na mecie czas 3:11:14 (35. Maraton Warszawski, 2013). Od maja 2014 współpracuję z trenerem Wojciechem Kopeć. Wojtek pomógł mi usystematyzować treningi, zmienił moje podejście do biegania i już jesienią 2014 roku (przy stosunkowo niewielkim treningowym kilometrażu) „złamałem” 3 godziny. Najpierw 2:51:24 na maratonie w Berlinie (13. Polak na mecie), a później „turystycznie” 2:52:57 w Stambule (2. Polak na mecie i jedyna okazja w roku żeby pieszo pokonać Most Bosforski).
Zaczynałem od regularnego truchtania żeby zrzucić zbędne kilogramy, zmienić zasiedziałe przyzwyczajenia (praca biurowa i praktycznie brak sportowej przeszłości), a w tej chwili co raz śmielej mówię o zbliżeniu się do granicy 2:30. Stąd też nowa nazwa bloga, ale o tym innym razem.
Obecnie wracam do treningów po kilkutygodniowym roztrenowaniu po najbardziej udanym jak do tej pory sezonie biegowym (odpukać pierwszej jego części).

Zdobyłem w tym roku m.in. wicemistrzostwo Polski w półmaratonie w klasyfikacji blogerów (11. PZU Półmaraton Warszawski, uzyskując rekord życiowy 
— 1:16:48). Nie wiem czy istnieje ktoś kto traktowałby takie kategorie poważnie, ale zawsze to jakieś mistrzostwo ;)

fot. Sportografia.pl









Poprawiłem też maratoński rekord osobisty w Warsaw Orlen Marathon i wynosi on obecnie 2:40:01.

fot. Fotomaraton.pl

5 komentarzy: