Strony

11 lip 2013

o nike+ i minimalizmie

Przekręciłem dzisiaj 1000 km z zegarkiem nike+, który zakupiłem na kilka dni przed pierwszym maratonem. Po wygranym półmaratonie w Mongolii Wewnętrznej dostałem nowy zegarek — Garmin FR 110.

Do warszawskiego zostało już tylko niecałe 12 tygodni, więc przygotowania idą pełną parą. Dosłownie, bo pogoda ostatnio tutaj prawie jak w saunie — no trochę chłodniej. Zaczynam zwiększać powoli objętość treningów.

Z dotychczasowego zegarka jestem ogólnie zadowolony i może za czas jakiś pokuszę się o napisanie mojej pierwszej recenzji. Jak zauważyłem gros blogów o bieganiu traktuje o różnorodnym sprzęcie. Chociaż, szczerze, obładowani sprzętem biegacze, z moich obserwacji przeważnie dobiegają później niż ci w samych spodenkach, koszulce i butach.

Nie wiem, może inaczej wygląda to gdzie indziej. Ale Chińczycy generalnie (raz jeszcze powtarzam, że nie lubię generalizować ale taki mam obraz) są „gadżeciarzami”.

Wspólny obiad — wszyscy najpierw wyciągają komórki. Metro — każdy zapatrzony w swojego smartfona. Turystyczna atrakcja — nie da się bez iPada.

Piłka nożna nie jest moją mocną stroną, kto miał przyjemność ze mną grać zna „moje ruchy”. W każdym razie, miałem kiedyś okazję zagrać tutaj mecz z Chińczykami. Zwykłe kopanie w gałę, a wszyscy Chińczycy ubrani od stóp do głów jak profesjonalni zawodnicy. Jak przyszło do gry, przewracali się o piłkę.


Zwycięzca pełnego maratonu w Mongolii Wewnętrznej — Linus pobiegł przykładowo nawet bez zegarka. Według niego pilnowanie ściśle założonego tempa w tego typu biegu nie ma większego sensu. Inna sprawa, że to biegacz z wieloletnim doświadczeniem, więc ma on inne „czucie” swojego organizmu niż początkujący.

Polski biegacz, z życiówką podobną do Linusa, Bartosz Olszewski pisze, pozwolę sobie zacytować:
Postaw na to, co najważniejsze w bieganiu. Odrzuć te wszystkie magiczne patenty, przestań kombinować, postaw na prostotę! Bo naprawdę bieganie jest piękne samo w sobie. Naucz się czerpać przyjemność z dobrze wykonanych treningów, zwiększaj objętość i intensywność a na pewno spełnisz swoje biegowe marzenia. A całą resztą postaraj się traktować tylko jako ciekawe dodatki.
Inny przykład to chiński biegacz, w towarzystwie którego przebiegłem kilkanaście kilometrów podczas biegu na Wielkim Murze — spodenki, koszulka, buty z przetartymi dziurami w miejscu palucha. Jak zauważył, że mam zegarek z GPS, dwa razy zapytał mnie który to kilometr.

Sam portal nike+ sugeruje, że ta społeczność raczej już nie dla mnie.

Niestety chcąc biegać w Pekinie nieodzownym jest jeden niekoniecznie komfortowy „gadżet”. Wszystkim zainteresowanym polecam Totobobo. Trzeba je tu zamawiać specjalnie z Singapuru, ze względu na podróbki. Mają wymienne białe filtry, które przeważnie muszę zmieniać co 2–3 dni.


(fot. Sergio P. Rossi)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz