Strony

6 cze 2013

Ich bin ein... „Pekinger”?

Tytuł to oczywiście parafraza słynnej wypowiedzi JFK, który (wg pewnych teorii) ogłosił całemu światu, że jest... pączkiem.

 Ja natomiast (używając prostej matematyki, że jeden skuter to co najmniej dwa rowery) w poniedziałek tydzień temu, po prawie dwóch latach, stałem się Pekińczykiem...

Pierwsza jazda

Miałem o tym nie wspominać, ale pamiętając o tym że każdy stereotypowy Polak lubi jak innemu Polakowi dzieje się krzywda... może warto ;)

Na południowy-zachód od Pekinu


Idąc, nomen omen, za ciosem, wspomnę też że kilka dni przed tą zuchwałą kradzieżą zostałem też pobity. Oczywiście przypadkowo i niezasłużenie. Czterech Chińczyków, w tym jeden z deską i ja sam.

Pekin to iście urocze miejsce! ;)

Na kanwie tego drugiego „wydarzenia” ma powstać książka, audiobook i audycja radiowa... więc może również było warto ;)

Tak na serio, to tylko rozdział i nie wiadomo dokładnie kiedy. Dam znać jak będę wiedział więcej.

2 komentarze:

  1. W Berlinie (i w ogóle we wschodnich Niemczech) pączek to Pfankuchen. Na zachodzie pączek to Berliner, a Pfankuchen to naleśnik (Eierkuchen na wschodzie). To trochę jak z nazwą białego pieczywaw Polsce, które nazywane jest francuzem, bułką paryską, angielką, weką, albo lingą w zależności od tego gdzie się je kupuje.

    Mam nadzieję, że nic poważnego Ci się nie stało. To był rabunek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, nic mi nie jest. Kilka siniaków i zadrapań, ale zeszły już dawno. Nie był to rabunek. Głupi ludzie zdarzają się wszędzie :)

      Usuń