Strony

22 kwi 2013

ten pierwszy raz

Bo zawsze musi być ten pierwszy raz.
Standardowo przyjechałem dziś rowerem do biura i założyłem niedawno zakupioną blokadę. Przypiąłem go do stojaka na rowery przed biurem, na wprost stojącego tam cały dzień strażnika.

Na obiad umówiony byłem z dwoma mieszkającymi tu Polakami (pozdrowienia dla Adama i Seby). Jednak kiedy wyszedłem z biura w porze obiadu, roweru już tam nie było.

Nomen omen, Adam jest rowerowym podróżnikiem. Przejechał Afganistan na rowerze tej samej marki.

Zagadnięty strażnik, niczego nie widział i nic nie wie. Zdecydowanie, ludzie są tutaj zbyt bardzo przepracowani.

No cóż, od jakiegoś czasu staram się żyć zgodnie z filozofią nie przejmowania się rzeczami, na które nie mam wpływu.

Jeszcze dwa... i będę mógł dumnie nazywać siebie pekińczykiem ;)


Tak wyglądał w sobotę rano
PS Zostałem ostatnio zareklamowany (dzięki Solo!) na tym blogu. Podobno sprawiam wrażenie myślącego nad tym co piszę. Faktycznie, każdy mój wpis „dojrzewa” sporo czasu przed publikacją. Czytam go po kilkanaście razy i nigdy do końca nie jestem zadowolony z efektu końcowego.

Nie czytam też swoich starych wpisów, bo zawsze znajdę masę błędów i chcę wszystko poprawiać albo pisać od nowa.

Wyjątkowo wpis ten powstał na bieżąco, pod wpływem chwili przelałem tutaj momentalnie swoje wrażenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz