Strony

4 kwi 2013

Porównania

Podobno poprzedni wpis wyszedł mi „ciężki”, więc tym razem temat lekki łatwy i przyjemny. Byłem tydzień temu w Polsce po około rocznej przerwie i zauważyłem kilka rzeczy, którymi się tutaj podzielę:

Imprezy biegowe.
Strona 35. Maratonu Warszawskiego
Maraton w Dalian na miesiąc przed imprezą
jest już gotowa i można się na niego zapisać (sprawdzone). Mimo, że odbywa się dopiero pod koniec września.
W Chinach za około miesiąc ma odbyć się maraton w Dalian.
Do tej pory nie jest znana dokładna data imprezy. Najprawdopodobniej termin zbiegnie się z długim weekendem majowym, ale żeby rezerwować jakiś nocleg czy transport jest to informacja co najmniej mglista. Weekend 27. i 28. kwietnia jest w Chinach pracujący. Wolne od pracy są 29., 30. kwietnia i 1. maja.



Wyjścia
Tablica informacyjna
Wyjścia z metra.
W Pekinie każde wyjście z metra ma swoje imię, literkę: A, B, C, D itd. Mało tego, nazwy te są zunifikowane. Także wychodząc z jakiejkolwiek stacji metra wyjściem D, wiem że będę na południowym–zachodzie. Każda litera ma też swoją tablicę, na której wypisane są nazwy najbliższych ulic i charakterystycznych obiektów.

W Warszawie natomiast wychodząc z metra chcąc znaleźć się w konkretnym miejscu trzeba wiedzieć odrobinę więcej o topografii miasta. Często wyjścia opisane są nazwami jakichś bocznych ulic itp.

Światło na klatkach schodowych.
Złapałem się na tym, że wchodząc do polskiego bloku gwiżdżę. Po czym reflektuje się i szukam włącznika. W Pekinie popularne w blokach są włączniki światła reagujące na dźwięk. Większość ludzi wchodząc tu do ciemnego korytarza tupie nogą lub głośno chrząka, ja wybrałem gwizdanie.



Papier idzie do kosza
Brak kosza na śmieci przy toalecie.
Z jakiegoś powodu rury w Chinach nie są „papieroprzyjazne”...

Samochody zatrzymują się przed przejściem dla pieszych zanim do niego dobiegniesz.
Miłe uczucie!
W Pekinie kierowcy traktują pieszych jakby prawo jazdy robili grając w Carmaggedon.
Ktoś jeszcze pamięta tę grę?

Pozdrawiający się biegacze.
Biegając w Olsztynie czy Warszawie naturalne jest pozdrowienie mijanego biegacza gestem lekko uniesionej dłoni. Robię to też biegając w Pekinie. Ale jeśli nie natrafię na obcokrajowca, spotykam się przeważnie z brakiem zrozumienia czy ze zdziwieniem ze strony Chińczyków.

Dużo więcej polityki i religii w tematach „lekkich” rozmów.
Nie chce mi się tego nawet komentować.

Wszechobecne apteki.
Stawiam śmiałą tezę, że w polskim mieście nieważne w którym kierunku pójdziesz po przejściu około pięciuset metrów znajdzie się co najmniej jedna apteka. Aż tak słabo z naszym zdrowiem?

Czyste powietrze i brak ludzi w maskach.
Oh yeah! Spacerując po ulicach Pekinu często czuje się jakbym chodził po planie „Łowcy androidów”.

Taksówkarze.
O tym następny wpis...

9 komentarzy:

  1. Oprócz aptek jest też pełno gabinetów stomatologicznych, no ale to wiadomo, że się mści profilaktyka z lat dziecięcych, a jeżeli chodzi o apteki to 1, Polacy lubią się leczyć sami; 2, apteki coraz bardziej przypominają drogerie - połowa asortymentu to kosmetyki ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Duża liczba aptek to pokłosie wysokich marż z lat ubiegłych, które odeszły w zapomnienie z nową ustawą refundacyjną. Jeśli apteki nie będą w stanie utrzymać się ze sprzedaży artykułów drogeryjnych, to wiele z nich (szczególnie tych o słabszej lokalizacji) po prostu upadnie.

      Usuń
    2. Dzięki Jacku, nie zdawałem sobie zupełnie sprawy z tego jak to działa.

      Usuń
    3. Moja żona jest magistrem farmacji. I przy okazji taka rada: leki najlepiej jest kupować w aptece najbliżej lekarza, który ten lek wydał. Są dwie przyczyny:
      1. Jeśli recepta jest źle wystawiona (a to się zdarza), to z dużym prawdopodobieństwem zostanie i tak zrealizowana, bo ktoś z apteki "skoczy" do lekarza, żeby ten poprawił błąd w recepcie.
      2. Najbliższa apteka na 99% będzie miała wszystkie potrzebne leki, szczególnie te recepturowe, bo apteki zwykle specjalizują się w tym, co wypisują pobliscy lekarze.

      Usuń
  2. a tym zatrzymywaniem się samochodów w Warszawie przed przejściami, to jednak proponuję być ostrożnym i nieufnym :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jasne! ja się zatrzymuje, ale dziwne (i miłe za razem) uczucie jak zanim nawet dobiegnę one też się zatrzymują :)

      Usuń
  3. Ciekawe porównanie +1 jako fan bloga
    /Gabor

    OdpowiedzUsuń