Strony

7 kwi 2013

porównania cd

Słowem wyjaśnienia.
Wpis z porównaniami miał tylko zarysować kilka tematów, które mi utkwiły w głowie. Nie chodziło o porównywanie typu: „tu jest lepiej, a tu gorzej”, a tym bardziej „tu jest źle, a tu gorzej”. Każde miejsce ma swoje gorsze i lepsze strony.



Religia i polityka.
To tylko spostrzeżenie, że (w środowisku z jakim przychodzi mi obcować) jest tak, a nie inaczej. Jakikolwiek komentarz wymagałby głębszej analizy. Której po prostu nie czuje się na siłach robić, no i zwyczajnie jakoś mnie to też niespecjalnie kręci. Moja babcia (bardzo mądra kobieta, powinienem jej częściej słuchać) mawiała kiedyś „nie ruszaj g..., bo się uwalasz”... czy jakoś tak ;)

Nigdzie nie napisałem, że w „Polsce jest za dużo polityki”. Swoją drogą bardzo ciekawe, że mój brak komentarza został tak odczytany.

Wiadomo jakim krajem jest ChRL... Nie ma tu wyborów, a religia już dawno i skutecznie została usunięta ze sfery życia publicznego.

Może to być zwyczajnie różnica kulturowa. Czytałem kiedyś (nie udało mi się znaleźć gdzie dokładnie), że w feudalnych Chinach po zmianie władzy mordowano związanych z poprzednią opcją rządzącą, więc zwykli ludzie starali się nie ujawniać swoich poglądów czy być utożsamiani z jakimikolwiek.

Generalizowanie na temat Chińczyków, których w ChRL żyje (tutaj wstawić tą ogromną liczbę, która i tak mało co komu mówi) prawie 20% ludności świata, na podstawie tej garstki z jaką przychodzi mi obcować też nie wydaje się być zbyt rozsądne.

„Skośne” żarty.
Nie mam nic do rasistowskich żartów, „Polacy rasiści — każdy to powie”. Żart to żart — jeśli jest dobry, sam się obroni bez względu na tematykę czy polityczną poprawność.

Nie ma nic gorszego od czerstwego żartu i tylko o to mi tutaj chodziło. Faktycznie zawarłem tutaj zbyt duży i niezrozumiały skrót myślowy.

Tak na marginesie, w temacie czerstwych żartów. Jakiś czas temu zaprzyjaźniona Chinka stwierdziła, że Polacy są leniwi. Zapytałem po czym wnosi. Odpowiedziała, że jak była w Krakowie polski przewodnik jej wycieczki powiedział, że „Polacy piją mocną kawę, bo są leniwi”.

2 komentarze:

  1. Tu nie chodziło o lenistwo Polaków, przewodnik mówił o słynnej krakowskiej melancholii, która wymaga hektolitrów kawy :) 'Melancholię krakowską' zresztą zauważałyśmy w każdej restauracji - od zamówienia posiłku do jego konsumpcji upływały dosłownie godziny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No tak... chleb powszedni: „Lost in translation”! Dzięki za wyjaśnienie, spróbuję jej kiedyś wyjaśnić różnicę :)

      Usuń