Strony

1 lut 2013

walka ze smogiem

Jesse Owens* powiedział kiedyś o bieganiu coś co w wolnym tłumaczeniu na język polski brzmi mniej więcej tak:
[Bieganie] to coś co możesz robić samemu, o własnych siłach. Możesz pobiec w dowolnym kierunku, zależy od ciebie czy szybko czy wolno, biec pod wiatr jeśli masz na to ochotę, szukać nowych miejsc jak daleko nogi poniosą i pozwolą na to płuca...
Aż się prosi żeby dodać do tego:
„...chyba że jesteś w Pekinie i wskaźnik jakości powietrza (AQI) znów przekroczył setkę...”



zegarek,
na żarty cię wzięło?

Mówi się też, że nie ma złej pogody do biegania jest tylko kwestia ubrania. W ciągu ostatniego miesiąca były w Pekinie tylko 2 (słownie: D W A!!!) dni kiedy można było pobiegać nie obawiając się o coś więcej niż wiatr wiejący w oczy, mróz czy poślizg na lodzie. Mówi się, że bieganie jesienią to praca nad sobą, pomaga kształtować charakter i silną wolę. Chlapa, ciemno, zimno, wieje. Jeśli jesteś w stanie przekonać samego siebie do tego poświęcenia... możesz wszystko. Od siebie mogę dodać, że bieganie w Pekinie kształtuje cierpliwość. Wczoraj nawet mój zegarek się zniecierpliwił. Rozważam napisanie listu do nike, żeby stworzyli pekińską edycję, która brałaby też pod uwagę poziom zanieczyszczenia powietrza.

Amerykańska ambasada w Pekinie od 2008 roku regularnie mierzy i publikuje AQI. Od kilku miesięcy robią to też Chińczycy. Do niedawna mierzyli tylko większe cząsteczki, które są jednak wydalane z organizmu i nie stanowią tak dużego zagrożenia. W tej chwili pomiary obu instytucji nie różnią się specjalnie od siebie. W kwestii informowania społeczeństwa o tym problemie zaczyna się zmieniać, nie da się już go ukryć.
Są to jednak tylko suche liczby opatrzone krótkim opisem słownym, który nie przemawia specjalnie do wyobraźni. Bo jaka jest różnica między „bardzo niebezpieczne”, a „ryzykowne”?

Opisy słowne to grząski temat i w listopadzie 2010 roku można było przeczytać, że powietrze jest „szalenie złe”. Programista nie wziął pod uwagę, że może być aż tak źle i naraził amerykańską ambasadę na drobne faux pas.
12. stycznia tego roku (niecałe 3 tygodnie temu) zanotowano rekordową prawie dwukrotnie większą wartość! Tym razem nie było kwestii nieprzygotowanego na taką wartość opisu słownego. Tym razem urządzeniom pomiarowym skończyła się skala! Jakimi słowami można to zobrazować? „Oddychasz prosto z komina”?


Moja ulica wczoraj...
Zanieczyszczenie powietrza powoduje ciekawe zachowania. Modne jest robienie zestawienia zdjęć w „czysty” dzień i dla porównania w „zasmożony”. Takich jak to tutaj w artykule o zanieczyszczeniu w Chinach. Kolega po urlopie znalazł na biurku maskę zakupioną mu przez firmę. W rozmowach często pojawiają się porównania typu „mieszkanie w Pekinie równa się wypaleniu (tu pojawiają się różne liczby) paczek/sztuk papierosów dziennie”. Za każdym razem kiedy słyszę to zdane przypomina mi to jedną z rozmów, kiedy narzekający na powietrze w Chinach znajomy zdjął maskę... żeby odpalić papierosa! Nie przerywając przy tym swojej litanii narzekań. Rozmowa dziwnym trafem zeszła na bardziej filozoficzne rozważania na temat hipokryzji...

i dziś!
W żartach zamiast standardowego „ładną mamy dziś pogodę”, można usłyszeć „ładne mamy dziś zanieczyszczenie”. Pozostając w temacie żartów słyszałem też powiedzenie, że w powietrzu to nie PM2.5, a PKB. Taka jest cena rozwoju! Mam taką środową grupę biegową. Spotykamy się (nie trudno zgadnąć, że dawno się nie widzieliśmy) by wspólnie przebiec pętlę po parku (7–11 km) i zjeść kolację w zaprzyjaźnionej włoskiej restauracji, gdzie możemy na czas biegu zostawić swoje rzeczy. Poznany tam starszy Brytyjczyk (wykładowca chemii na jednym z pekińskich uniwersytetów) pamięta jeszcze lata pięćdziesiąte w Londynie i mówi, że wtedy to dopiero był smog! Swoją drogą tam też jest źródło tego słowa.

Nie jest jednak pewnie aż tak źle, bo ciągle jeszcze na biletach lotniczych do Pekinu nie ma ostrzeżeń typu „oddychanie może powodować raka i choroby serca”, a informacja o ich cenie (oprócz opłat za przewóz, podatków lokalnych i lotniskowych) nie wspomina o chorobach układu krążenia.


Na trasie
Pozostaje bieganie w zamkniętych pomieszczeniach. Siłownie są przecież w większości wyposażone w bieżnie elektryczne. Ale... czy właściciel zadbał o zamontowanie oczyszczaczy powietrza? Jeśli to zrobił, to czy aby na pewno są one dobrej jakości i czy pamiętał o wymianie filtrów? Bo jeśli nie, to co to za różnica?

Bezpieczniej poczekać na dzień taki jak dzisiaj. Mimo tego, że okna mojej sypialni wychodzą na wschód, a słońce o tej porze roku wstaje mniej więcej 2 godziny przede mną, przeważnie budzę się w ciemnym pomieszczeniu. Pekin to jedno z tych miejsc, gdzie można wpatrywać się w słońce nie mrużąc przy tym oczu (niekoniecznie bezpieczna zabawa). Dziś było inaczej!
Jasno. Więc jest nadzieja! Chwila niepewności, bo przecież te najbardziej niebezpieczne dla zdrowia cząsteczki są niewidoczne gołym okiem. Sprawdzam aktualny stan zanieczyszczenia i już wiem, że za chwilę zamiast siedzieć w biurze będę biegał po parku. Spóźnię się odrobinę, wyjdę później z biura, ale o ile bardziej komfortowy będzie to dzień!

W parku minęło mnie kilku biegaczy. Robotnicy rozstawiali jakieś stanowiska, najprawdopodobniej przygotowania na nadchodzący Chiński Nowy Rok, przyozdobione flagami. Wśród nich polska bandera. Przeważnie przy takiej pogodzie można spotkać sporo starszych osób grających w zośkę, czy po prostu spacerujących. Puszczających latawce, bo brak smogu oznacza wietrzny dzień. Uśmiechnięte miny i generalnie pozytywna atmosfera. Otoczony górami Pekin w czysty słoneczny dzień to naprawdę piękne miasto.

* Wspomniany na początku Jesse Owens — człowiek legenda. Przez 35 lat palił paczkę papierosów dziennie i zmarł na ciężkiego raka płuc. Bardzo możliwe, że nie hamowałby się przed bieganiem tutaj.

9 komentarzy:

  1. Widzę że blogowanie i Ciebie dopadło :) Miło! W wolnej chwili zgłębię styczniowe wpisy, tymczasem gratuluję chęci uzewnętrzenienia się w tej formie. Pozdrowienia z deszczowego (ale bez smogu) Lublina.

    OdpowiedzUsuń
  2. To jak się właściwie przemieszczasz w takim smogu? Nosisz maseczkę? Jeździsz w ogóle do pracy komunikacją zbiorową?

    Czuć w ogóle, że się jakoś gorzej oddycha? Oczy od tego nie pieką?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jeżdżę rowerem, w masce. Jak nie rower to taksówka. Z metra korzystałem przez pierwsze kilka miesięcy, teraz sporadycznie.

    Czuć, najgorzej mają astmatycy i alergicy. O oczach nie wiem, mnie nie pieką

    OdpowiedzUsuń
  4. A właśnie... w Pekinie jest ponoć kilka milionów rowerów. A jak wygląda infrastruktura? Jest dużo ścieżek rowerowych, śluzy przed skrzyżowaniami, miejsca do przypięcia?

    OdpowiedzUsuń
  5. Miał być to temat jednego z wpisów jakie mam w głowie, ale pewnie przyjdzie jeszcze na to poczekać, więc odpowiadając na Twoje pytania:
    Nie ma „ścieżek rowerowych”, są drogi rowerowe! Równoległe do szosy, szerokie pasy dla rowerów. Infrastruktura tutaj pod każdym względem bije na głowę to co można u nas zaobserwować. Miejsca do przypięcia są na każdym kroku. Nie wiem za bardzo o jakie śluzy chodzi. Możesz wyjaśnić?

    OdpowiedzUsuń
  6. Śluza to takie miejsce bezpośrednio przed światłami, na którym rowerzyści mogą się zatrzymać przed samochodami. Ułatwia to na przykład skręt rowerem w lewo, bo nie trzeba się przeplatać z samochodami.

    Czekam zatem na wpis o rowerach w Pekinie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzięki! Dowiedziałem się czegoś nowego (http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%9Aluza_rowerowa), człowiek się uczy całe życie. Na swojej trasie do pracy i okolicach nie zauważyłem śluz. Ale też nie widzę na tej trasie sensu ich istnienia, droga rowerowa jest szeroka i oddzielona od pozostałych pasów.

    Obawiam się, że przyjdzie jeszcze na ten wpis trochę poczekać. W piątek wylatuję do Wietnamu (Chiński Nowy Rok), a ciągle pracuje nad notką o półmaratonie. Zdecydowałem się pozostać przy dłuższej formie wpisów.

    OdpowiedzUsuń
  8. To prawda, śluzy mają sens tylko w ścisłym centrum. W Warszawie planuje się taką na przykład na skrzyżowaniu Świętokrzyskiej z Nowym Światem. Tam, gdzie ścieżki rowerowe są oddzielone od jezdni, można zwykle skręcić na fazie świateł razem z pieszymi.

    OdpowiedzUsuń